Sześć barw grozy - Jerzy Siewierski
Sześć barw grozy to zbiór opowiadań Jerzego Siewierskiego osadzonych w różnych epokach. Każda historia korzysta z innej tradycji opowieści niesamowitej.
Sześć barw grozy to zbiór opowiadań Jerzego Siewierskiego osadzonych w różnych epokach. Każda historia korzysta z innej tradycji opowieści niesamowitej.
- Słuchaj koleś. Zapamiętaj sobie jedną rzecz. My tu bardzo lubimy turystów.Dla turystów wszystko u nas stoi otworem. Turysta może chodzić na plażę, kąpać się w morzu i oglądać krokodyle na farmach. Ale my nie lubimy takich, którzy wtykają nosy w nie swoje sprawy. Z takimi jesteśmy na noże.
Zbiór opowiadań: 1. Kabała Panny Barlove czyli morderstwo po angielsku 2. Barliet i nieżywa służąca czyli morderstwo po francusku 3. Sprowadź mi męża, Barlow! czyli morderstwo po amerykańsku 4. Zbrodnia w "Słonecznym Klubie" czyli morderstwo po szwedzku 5. Umarli nie składają zeznań
Teraz, panie kapitanie, to już wiedziałam, że nie zalewa, że naprawdę kogoś załatwił... Tak sobie pomyślałam właśnie, choć na początku to jeszcze nie mogłam w to uwierzyć... Nigdy nie wierzyłam, żeby on był zdatny do mokrej roboty... Ale zaraz sobie przypomniałam, jaką straszną miał twarz, kiedy
Opublikowany w tej książce rękopis odnaleziony został w dniu 15 września 1982 roku przez dziesięcioletniego synka moich przyjaciół w ruinach wyburzonej właśnie rudery w śródmieściu Płocka. Niestety, chłopiec zużył bezpowrotnie część kart manuskryptu na produkcję papierowych strzał i gołębi. W
Akcja powieści niesamowitej "Przeraźliwy chłód" toczy się w Warszawie na kilka lat przed wybuchem I wojny światowej; jej bohater kupuje talię kart do taroka, której właścicielką była madame Lhullier, najsłynniejsza kabalarka Warszawy końca XVIII wieku i metresa króla Stasia. W ten sposób
Książka składa się z trzech opowiadań kryminalnych, powiązanych osobą głównego bohatera i miejscem akcji: - Nie zabija sie świetego Mikołaja, - Kwiat paproci, - Tam, gdzie przychodzą umarli. Bez słowa wskazał mi skraj przyprószonego sosnowego zagajnika. Wytężyłem wzrok i zacząłem biec. Walendziak